czwartek, 22 września 2011

Fikcja metafory

Ciemno, ze smolistej i nieprzejrzystej, gęstej czerni powoli wyłaniają się nie, spodziewane postacie, tylko na pierwszym planie wita nas łóżko. Tak nietypowo zaczyna się pierwsze tegoroczne czytanie polskiego dramatu współczesnego, czy jednak powinnam powiedzieć pierwsza próba inscenizacji? Właśnie tej próby najbardziej szkoda - intrygujący i dojrzały tekst Marzeny Sadochy – „Małe dziecko”, mówiący o przemijaniu i życiu wokół nas, mimo że doskonale się wpisał w konwencję tytułowych "Metafor Rzeczywistości", wiele jednak stracił tą nie do końca zrozumiałą dla widza formą jaką przyjął reżyser Norbert Rakowski. Który zamiast wyciągnąć najlepsze strony tekstu, zamaskował je niedociągnięciami. Mimo mnogości interpretacji które usłyszałam później w teatralnych kuluarach, widownia nie przyjęła dość dobrze tak podanego nam dania. O czym może świadczyć m.in. nagroda publiczności którą został uhonorowany młody 19-letni Michał Kmiecik i jego dramat "Śmierć Pracownika" (opieka Iwo Verdal). Wrocławianin otrzymał zarówno nagrodę jury, która poza czekiem na 10 000zł obejmuje nagrody nie oficjalne - wystawienie dramatu w Teatrze Polskim oraz jego przedruk w grudniowym IKS'ie. 


"Śmierć pracownika" to historia człowieka z doskonałymi referencjami szukającego pracy, której nigdzie nie może znaleźć. Jest to również historia, pardon, są to historie ludzi którzy, a jakże prace mają, w korporacji i zarabiają "więcej niż średnia krajowa". Szkoda tylko, że Kmiecik czerpie głównie z literatury. W efekcie otrzymujemy, rytmiczne wypowiedzi nawiązujące od Brechta przez Musierowicz po mity greckie. Czy nadaje to realizm? Czy możemy utożsamiać się z bohaterami w których ustach wciśnięte są cytaty znane nam ze szkoły? Na to pytanie możecie odpowiedzieć sobie państwo dopiero po pełnej inscenizacji tekstu, na którą z niecierpliwością czekam. Choć trochę żałuję, że premiera odbędzie się w Poznaniu (mimo wyraźnego akcentu poznańskiego). W czasie dyskusji czuć było, że to nie sztuka Kmiecika jest poruszana, a jego wiek i zasób przeczytanych lektur, co poruszyło dyskusję po programową - czy aby przypadkiem nagroda nie została dana na zaś, czy nie został przypadkiem doceniony tylko wiek autora i czy sztuka w konwencję się wpisała. W końcu zamiast „Metafor rzeczywistości”, mieliśmy „metafory literackie” i pytania co pana skłoniło do pisania w tak młodym wieku zamiast rzetelnej rozmowy. Zresztą , już czekam na informacje od znajomych licealistów – idziemy ze szkoły na jakąś sztukę 19 latka.


Podobny kłopot może mieć sztuka Marty Jagniewskiej pt. „Cicha dama ukradła słoik z konfiturami za co bardzo przeprasza”, przyciągnął samym tytułem ogrom widzów. Nie zabrakło wśród nich również dzieci, co musiało zadziwić nieco ich rodziców. Ponieważ tekst Jagniewskiej mimo pogodnego tytułu, porusza takie problemy jak, starość, brak akceptacji ze strony rodziny, transwestyci czy nawet wg . niektórych laicyzacja społeczeństwa. Jasno zarysowana fabuła, wyraziste postacie jak i praca aktorów, którzy pod opieką reżyserską Zbigniewa Brzozy prezentowali tekst, zostały docenione przez jury dziennikarzy, które przyznało pani Marcie nagrodę w wysokości 5zł, tfu 5 000zł. Nie zapominając o ponad 30% głosach widowni przy przyznaniu nagrody publiczności. Kto wie, może i ten dramat doczeka się swojej premiery scenicznej w poznańskim teatrze. Czego życzę nie tylko pani Marcie ale i pani Marzenie, której tekst mimo, że nie doceniony przez jury, w moim subiektywnym rankingu zasługiwał na pierwsze miejsce.